2. Too Faced Peach Blur Translucent Smoothing Finishing Powder. Don’t let the peachy shade fool you – this is actually one of the best finishing powders you can find. It contains optical correcting spheres to refract light and color-correct, to give the skin a smooth, lightly matte finish. Too Faced Peach Blur Translucent Smoothing Finishing Powder Review & Swatches. Too Faced Peach Blur Translucent Smoothing Finishing Powder ($30) is a new translucent powder that soft peach in color which contains optical correcting spheres that act smooth lines, pores, and uneven skin texture to create the illusion of a smooth, soften complexion. Home Assistant is open source home automation that puts local control and privacy first. Powered by a worldwide community of tinkerers and DIY enthusiasts. Perfect to run on a Raspberry Pi or a local server. Available for free at home-assistant.io. Shade-by-Shade Reviews. Browse this Formula. Too Faced Sweet Peach Glow Palette ($42.00 for 0.39 oz.) contains a highlighter, blush, and bronzer. The blush contains more product (almost double) compared to the highlighter and bronzing shade. Everything is housed in a pink-to-orange gradient, metal tin (like the Sweet Peach palette). Produkty z kolekcie Peaches and Cream sú obohatené o infúziu z broskýň a sladkého figového mlieka, po ktorých skutočne aj voňajú. Okrem Peach Blur lisovaného púdru, Sweetie Pie bronzéru a Peach Perfect make-upu, ktoré mám z tejto kolekcie ja, nájdete v ponuke fixačný sypký púder, podkladovú bázu, fixačný sprej, krémový rozjasňovač, lícenku, bronzér a samozrejme If you are oily-combination this is a great shout for you and if you want it as a more sheer coverage, then just add two dollops of primer with one dollop of this = VOILA a perfect tinted moisturiser that will stay on! The Too Faced Peach Perfect Comfort Matte foundation costs £27 (48ml) and a standard foundation size is 30ml so it’s pretty . Jakiś czas temu firma Too Faced wydała serie kosmetyków logowaną nazwą PEACH PERFECT. W skład serii wchodzą: długotrwały podkład Peach Perfect Foundation sypki puder matujący Peach Perfect Loose Powder paleta cieni matowych Sweet Peach paleta do makijażu twarzy Sugar Peach Wet & Dry Face & Eye Pallete puder prasowany Peach Blur Finishing Powder mgiełka utrwalająca do twarzy Peach Mist Setting Spray balsam do ust Peach Lip Balm peeling do ust Peach Lip Scrub Gama produktów jest więc dość duża. Ja w swojej kolekcji mam podkład oraz puder sypki i recenzją tych produktów chciałabym się z wami dzisiaj podzielić. Zacznijmy więc od podkładu. Peach Perfect Foundation Producent obiecuje Nam piękne, matowe i długotrwałe wykończenie utrzymujące się aż do 14 godzin. Brzmi fantastycznie! Czego chcieć więcej od podkładu? Ja mam swoje preferencje i oczekiwania. Zobaczmy czy ten kosmetyk spełni moje marzenia o idealnym podkładzie :) Opakowanie. Produkt znajduje się w plastikowym, różowym opakowaniu ze złotą pompką, co jest bardzo wygodne zarówno w dozowaniu jak i w podróży. Nie musimy się martwić o to, że buteleczka Nam się potłucze w walizce i pobrudzi wszystkie ubrania. Pierwszy plus: Podkład w Polsce dostępny jest aż w 20 odcieniach. Myślę, że każdy znajdzie odcień dla siebie. Drugi plus to fakt, że opakowanie zawiera aż 48 ml produktu! To więcej niż w przypadku standardowych podkładów dostępnych na rynku, które zawierają zwykle 30 ml produktu. Bardzo podoba mi się również fakt, że w miarę zużywania produktu opakowanie jakby samo zasysa się do środka, co powoduje, że raczej pod koniec użytkowania nie będę musiała maltretować buteleczki aby wycisnąć z niej resztki produktu :) Konsystencja i zapach. Podkład (mój w kolorze Nude) jest dość kremowej konsystencji, nie spływa z ręki po jego wyciśnięciu. Nie jest to jednak pasta jak w przypadku większości podkładów typu full cover, a raczej przyjemna, nawilżająca, wodna konsystencja. To powoduje bardzo przyjemną aplikację produktu na twarz. Zapach. Jest obłędny! Podkład rzeczywiście pachnie brzoskwinią. I to taką słodką brzoskwinią. Cudny. Od razu skradł moje serce. Wykończenie. Marka Too Faced zachwala, że podkład jest w stanie utrzymać mat na twarzy do 14 godzin poprzez kontrolowanie wydzielania sebum. Moja cera jest sucha z tendencją do lekkiego świecenia się w strefie T. I na mojej cerze podkład ten spokojnie wytrzymuje te obiecane 14 godzin w nienagannym stanie. Nie ściera się, nie ciemnieje po aplikacji. Daje ładne, matowe wykończenie i średnie krycie, które jednak można budować. Przypudrowany nie wchodzi w zmarszczki ani nie podkreśla ich. Mój werdykt: Bardzo dobry podkład dla osób, które nie wymagają pełnego krycia oraz lubią efekt satynowego matu i wyglądu świeżej cery. U mnie idealnie sprawdza się w cieplejszych miesiącach, kiedy potrzebuję lżejszego, bardziej naturalnego wykończenia makijażu. Cudnie wygląda na zdjęciach. W skali od 0 do 10, gdzie 0 to totalna klapa a 10 to mój "dream foundation" daję mu mocne 8/10. Zdecydowanie na to zasługuje! Peach Perfect Loose Powder. Puder sypki od Too Faced jest idealnym uzupełnieniem podkładu z tej samej serii. To co robi na skórze to jest magia! I to przez duże M! Ale od początku. Puder dostępny jest w dwóch kolorach: Translucent oraz Carmelized peach (ten kolor jest w Polsce jeszcze niedostępny) oraz w pojemności 35 gramów. Jest ogromny! Kolor Translucent jest delikatnie różowy, jednak na twarzy daje zupełnie przezroczysty efekt. Jest to puder matujący i taki też efekt widoczny jest na twarzy po jego aplikacji. W połączeniu z podkładem Peach Perfect daje wprost bajkowe wykończenie. Bardzo ładnie wygląda również pod oczami. Pomimo swojego matowego wykończenia nie podkreśla zmarszczek mimicznych ani tych, nazwijmy to, kurzych łapek od uśmiechu :) Efekt jest powalający. No i ten zapach. Dokładnie taki sam jak podkładu. Słodka brzoskwinka. Aż ma się ochotę go zjeść :) To zdecydowanie mój ulubiony puder. Daję mu 10/10. Peach Perfect Foundation, cena 169 pln, dostępny w @Sephora Peach perfect Loose Powder, cena 145 pln, dostępny w @Sephora Too Faced Peach Perfect trafił do mnie właściwie dzięki Waszym rekomendacjom. Zrobiłam ankietę na Instagramie (@agwerblog), w której pytałam Was o jakich podkładach chcecie poczytać i Too Faced Peach Perfect pojawiał się bardzo często, zaraz po Fenty wymieniałyście go wielokrotnie. Bez zbędnego przedłużania, zajmijmy się recenzją! Podkład Too Faced Peach Perfect Podkład Too Faced Peach Perfect zamknięty jest w uroczym opakowaniu w formie tubki z higieniczną pompką. Całość przychodzi do nas w równie urokliwym kartoniku i za tę przyjemność na stronie Sephory, musimy zapłacić dokładnie 165zł/48ml + wysyłka. Jak same widzicie, podkład ma znacznie większą pojemność niż standardowe produkty z tej kategorii. Całość prezentuje się słodko i rozkosznie, zresztą jak większość produktów Too Faced. Właściwości, konsystencja, kolory Według tego, co obiecuje producent mamy do czynienia z podkładem skierowanym do cery tłustej lub mieszanej o właściwościach matujących. Too Faced Peach Perfect ma wygładzać skórę, kontrolować wydzielanie sebum, dawać średnie krycie i pięknie wyglądać na zdjęciach. Marka obiecuje, że ten podkład daje efekt „soft focus”, aksamitne, gładkie wykończenie i nieskazitelny wygląd skóry przez 14h. Warto wiedzieć, że podkład jest wzbogacony o ekstrakt z brzoskwini i krem figowy, dzięki czemu ma przynosić przyjemne uczucie odświeżenia. W Polsce dostępnych jest aż 20 odcieni, a wachlarz kolorów sięga bardzo jasnych (jak Snow, Almond czy Swan) po karmelowe i ciemniejsze kolory (np. Warm Sand czy Toffee). Oczywiście wszystkie możecie sprawdzić na żywo w Sephorze. Poniżej przygotowałam porównanie odcienia Percelain, który ja posiadam, do kolorów podkładów innych marek. Jak się zapewne domyślacie (i słusznie) ten odcień jest dla mnie odrobinę za ciemny i zbyt ciepły, choć jak miałam na twarzy resztki opalenizny, był całkiem nieźle dopasowany. Zobacz: 7 trików na nieskazitelny podkład bez efektu maski Trwałość, aplikacja i krycie Konsystencja podkładu nie jest ani zbyt rzadka, ani zbyt gęsta – więc aplikuje się go bez większego problemu. Ja robiłam to oczywiście gąbeczkami, najczęściej Blend it. Fajnie wtapia się w skórę, nie odcina, ale niestety nie widzę tutaj obiecanego efektu wygładzenia – pory są dostrzegalne, co można zobaczyć na załączonych zdjęciach. Kolejną rzeczą jaką zauważyłam jest to, że podkład Too Faced Peach Perfect lubi osiadać w dziwnych miejscach i wygląda tam dość ciężko. Przykład na zdjęciu poniżej, przy kącikach ust, przy nosie czy w liniach uśmiechu. Podkład ma zdecydowanie lepsze krycie niż Benefit Happy, ale słabsze niż Fenty. Do satysfakcjonującego zakrycia moich naczynek potrzebuję co najmniej dwóch warstw w strategicznych miejscach (policzki). Można je budować, ale ostrzegam, że przy większej ilości, podkład może wyglądać ciężko. Nie daje efektu full matte, ale takiej lekko połyskującej satyny. Niestety ktoś, kto tworzył opis tego podkładu trochę zaszalał. 14h przy mojej mieszanej (w stronę tłustej) skórze, ten podkład nie wytrzymuje. Już po 4-5h strefa T wymaga przypudrowania, a najlepiej dołożenia odrobiny podkładu w te miejsca, bo lubi z nich schodzić. Aczkolwiek muszę przyznać, że na policzkach i czole wygląda bardzo ładnie przez wiele godzin. Natomiast moim zdaniem zdaniem ten podkład nie nadaje się do cery tłustej. Powinien się sprawdzić przy cerze mieszanej w stronę suchej lub normalnej. Zobacz: Jak dobrać podkład? Wskazówki i triki Peach Perfect: podkład Too Faced, który lepiej odpuścić Powiem Wam szczerze, że jestem w kropce. Z jednej strony lubię ten podkład – skóra wygląda ładnie na żywo i na zdjęciach, nawet trzyma się całkiem nieźle. Ma dobry poziom krycia, nie ciemnieje pod żadnym pudrem, dobrze łączy się z korektorami, ale lubi się robić ciastkiem. Trzeba uważać z ilością, bo zbiera się w załamaniach skóry i zdarza mu się podkreślać suche skórki. Jeżeli wcześniej wykonam peeling, nałożę maseczkę nawilżającą i dobrze przygotuję skórę, jest szansa, że Too Faced Peach Perfect nie podkreśli linii uśmiechu, nie zbierze się w płatkach nosa. Niestety nie ma na to reguły. Raz to robi, raz nie. Uważam, że nie jest to podkład idealny i za taką cenę można go sobie odpuścić. Chyba, że macie cerę normalną i Wasza mimika jest na tyle ograniczona, że podkład nie będzie miał gdzie się osadzić. Ponadto schodzi dość nieestetycznie i lubi się warzyć. Czy podklad Too Faced Peach Perfect to bubel? Tak i nie. Po tylu zachwytach, które widziałam i bardzo wysokiej cenie, spodziewałam się po prostu czegoś lepszego. Lubię go za przyzwoite krycie, ładne wykończenie i efekt aksamitnej skóry. Niestety kiepska trwałość w strefie T i tendencja do ciastkowania sprawia, że go odsprzedałam. Inne podkłady, o których pisałam na blogu: Najlepszy podkład drogeryjny!Semilac, Cover FoundationPodkład Smashbox, Studio SkinNajmocniej kryjący podkład drogeryjny? Miałyście okazję stosować ten podkład? Jeżeli tak, podzielcie się swoimi wrażeniami! Kosmetyki od Too Faced niezmiennie mnie przyciągają, więc musiałam wypróbować ich oba podkłady, czyli Born This Way oraz Peach Perfect. Na temat tego pierwszego znalazłam sporo dość sprzecznych opinii, ale mimo tego zdecydowałam się na zakup. Jeśli jesteście ciekawi jak te kosmetyki się u mnie sprawdziły to zapraszam na dalszą część wpisu. Zarówno Born This Way, jak i Peach Perfect zamawiałam online, co więcej nie sprawdzałam wcześniej kolorów na żywo w Sephorze, ale dobrałam je w ciemno. Oczywiście wcześniej obejrzałam mnóstwo zdjęć w sieci i pewnie miałam sporo szczęścia, bo oba kolory okazały się super, mimo tego, że się delikatnie różnią. Zaprezentuję je w dalszej części wpisu. Opakowanie Marka Too Faced zasłynęła z dość fikuśnych opakowań swoich kosmetyków, zwłaszcza palet z cieniami do powiek. Podkłady jednak są w dość tradycyjnych formach buteleczki i tubki. Podkład Born This Way zapakowany jest w dość cieżką buteleczkę z matowego szkła, dlatego przy zakupach stacjonarnych samo oglądanie opakowania niewiele nam pomoże. Buteleczka zaopatrzona jest pompkę, która jak na razie u mnie działa bez zarzutu. Peach Perfect wylądował w różowo-złotej tubie, również zaopatrzonej w pompkę. O ile jego poprzednik działa super, to w mojej tubce pompka niestety czasem się zacina albo lekko pryska produktem. Przy aplikacji tego podkładu nauczyłam się najpierw malować, a później ubierać. Kolor Jak już pisałam wcześniej oba podkłady kupowałam przez internet i przy wyborze koloru sugerowałam się swatchami znalezionymi w sieci. Z Born This Way trafiłam idealnie, Peach Perfect mógłby być ciut jaśniejszy, ale to da się zniwelować jaśniejszym bądź żółtym pudrem, jeśli już to jest konieczne. Z Born This Way wybrałam kolor Ivory, który ma ładny, jasny i lekko żółty odcień, idealny dla mnie. Kupując na stronie Sephory nie sugerujcie się kolejnością, bo akurat w przypadku tego podkładu odcienie nie są od najjaśniejszego do najciemniejszego, tylko są wymieszane. W Polsce dostępnych jest 28 kolorów, a ogólnie jest ich 35, więc może niedługo asortyment się powiększy. Z Peach Perfect wybrałam odcień Vanilla, który jest drugi w kolejności z dostępnych w Sephorze. Zdecydowałam się na ten, bo obawiałam się, że najjaśniejszy Porcelain będzie dla mnie za różowy. Teraz bym pewnie wybrała ten jaśniejszy, który z tego co widzę, wpada jednak w żółte tony. Vanilla może delikatnie wpadać w pomarańcz, ale jest to bardzo, bardzo minimalne. Krycie Nie będę ukrywała, że na dobrym przykryciu niedoskonałości (pory, naczynka) zależy mi najbardziej, więc staram się wybierać takie produkty, które mi to zapewnią, ale bez efektu maski. Zarówno Born This Way, jak i Peach Perfect reklamowane są jako podkłady o dobrym kryciu i rzeczywiście tak jest, ale jest pewien warunek : świetnie nawilżona skóra. W tym przypadku świetnie się sprawdzają bazy marki Too Faced, bo zarówno Hangover Base, jak i Peach Primer świetnie współpracują z jednym i z drugim podkładem. W przypadku Born This Way dopóki nie odkryłam tej zależności to miałam z nim bardzo trudną relację, bo przy gorszym stanie cery typu skóry podkreślał wszystko, ciastkował i generalnie wyglądał fatalnie. Używany z bazą nawilżającą działa świetnie i zdecydowanie polecam na okres jesień/ zima, bo jest cieższy niż Peach Perfect. Peach Perfect to natomiast dla mnie podkład idealny. Kryje, matuje tak na 5-6 godzin, co przy mojej tłustej skórze jest cudem. Przy tym daje rzeczywiście efekt rozmycia porów skóry i optycznego wygładzenia. Chciałabym tylko, żeby było trochę więcej kolorów do wyboru. Gdybym miała wybrać tylko jeden z nich to postawiłabym na Peach Perfect Foundation, bo lepiej wpisuje się w moje potrzeby. Too Faced wypuściło jakiś czas temu nowy podkład o nazwie Dew You i choć zbiera on dość skrajne opinie to pewnie też go wypróbuję, bo lubię produkty tej marki. Znacie te podkłady? Jakie są Wasze opinie? Dajcie znać w komentarzach, bo dawno mnie tu nie było i trochę potrzebuję kopa na ponowne rozruszanie bloga. Podkład Too Faced Peach Perfect Foundation - recenzja Witajcie Kochani! Bohaterem dzisiejszego posta jest popularny podkład od firmy Too Faced Peach Perfect Comfort Matte Foundation, który już jakiś czas temu wzbogacił moją kosmetyczkę. Mam również bazę i puder z tej samej kolekcji. Recenzja już wkrótce. Opakowanie, dostępność, cena, konststencja Podkład mieści się w eleganckiej tubie z pompką. Kolorystyka opakowania jest zgodna z motywem kolekcji Peaches and Cream do której należy. Konsystencja jest płynna, spływająca z dłoni. Zapach ma słodki, intensywny. Podkład można kupić w Sephorze za cenę 149zł. Warto podkreślić, że za tą cenę otrzymujemy aż 48ml produktu, czyli około 1,5 pojemności standardowego podkładu! Gama kolorystyczna zawiera 20 odcieni, jednak w Polsce można kupić jedynie 12 odcieni. Ja mam najjaśniejszy odcień Swan, który nie jest niestety na razie w Polsce dostępny. Szkoda, bo to ładny, jasny, żółty odcień. Poniżej zamieściłam swatche porównawcze tego odcienia z odcieniami podkładów innych marek. L-P: Bell HYPOAllergenic Nude Liquid Powder 02 Light beige, Catrice HD Liquid Coverage 010, Revlon Color Stay 150 Buff, Too Faced Peach Perfect Swan, MAC Studio fix NC15, MAC Studio fix NC10 - świeżo nałożone swatche L-P: Bell HYPOAllergenic Nude Liquid Powder 02 Light beige, Catrice HD Liquid Coverage 010, Revlon Color Stay 150 Buff, Too Faced Peach Perfect Swan, MAC Studio fix NC15, MAC Studio fix NC10 - swatche po zastygnięciu Obietnice producenta Podkład jest częścią kolekcji Too Faced Peaches and Cream Comfort Matte. Ma on dawać średnie krycie, kontrolować wydzielanie sebum, nie pozostawiać śladów, utrzymywać się 14 godzin i świetnie wychodzić na zdjęciach (nie daje efektu flash back). Ponadto ma to być produkt pozwalający na komfortowe noszenie matu na twarzy z efektem soft focus i aksamitnym wykończeniem bez efektu maski. Moja opinia o Too Faced Peach Perfect Comfort Matte Foundation Podkład ma średnie krycie, ładnie wyrównuje koloryt, ale nie poradzi sobie z zakryciem mocniejszych przebarwień czy niedoskonałości. Przed jego nałożeniem trzeba dobrze przygotować skórę, czyli usunąć suche skórki i dobrze nawilżyć cerę, bo jeśli tego nie zrobimy to podkład niestety suche miejsca podkreśli. Ładnie nakłada się zarówno gąbeczką jak i pędzlem, ale trzeba pracować z nim sprawnie, bo szybko zastyga. Wygląda na skórze ładnie, choć tuż po nałożeniu jest bardzo matowy. Lubię go utrwalać lekkim pudrem, który tylko utrwali ale nie doda już matu. Podkład robi dobrą robotę jeśli chodzi o kontrolowanie produkcji sebum, świecenie się skóry nie pojawia się u mnie przez wiele godzin. Jest pod tym względem nawet lepszy od Estee Lauder Double wear. Jeśli chodzi o fakturę skóry w tym widoczność porów, to trochę poprawia ich wygląd, ale nie jest to efekt spektakularny i lepiej w tym celu wykorzystać bazę wygładzającą. Utrzymuje się bardzo dobrze, jedynie w bardzo niewielkim stopniu pod koniec dnia wchodzi mi w linie uśmiechu. To co bardzo mi w nim niestety przeszkadza to bardzo silny, słodki, chemiczny zapach. Zdecydowanie wolałabym gdyby był bezzapachowy. Komu polecam? Myślę, że najbardziej z tego podkładu zadowolone będą posiadaczki skóry mieszanej i tłustej ponieważ świetnie radzi sobie z regulowaniem produkcji sebum. Jeśli osoby o cerze suchej chcą go używać to polecam mocno nawilżyć skórę, gdyż jest on mocno matujący i może dawać uczucie ściągnięcia na skórze. Podsumowanie Podkład Too Faced Peach Perfect jest długotrwały i bardzo dobrze matujący. Najbardziej zadowolone z niego będą więc posiadaczki cery mieszanej i tłustej. Ma on bardzo dużą pojemność bo aż 48ml, więc będzie można się nim cieszyć przez długi czas. Jest on obecnie jednym z moich ulubionych podkładów. A co Wy sądzicie o tym podkładzie? Buziaki, Marta Puder działający jak filtr upiększający...? | Too Faced - Peach Perfect Loose Powder Doskonałej jakości podkład i puder to podstawa udanego makijażu. Jako osoba, która ma właściwie obsesję na punkcie idealnej cery, wymagam od tych kosmetyków bardzo wiele. Kilka tygodni temu poszukiwałam nowego pudru sypkiego i moją uwagę przykuł puder marki Too Faced, który jest w jej ofercie od niedawna. Mowa o Peach Perfect Loose Powder. Od razu wiedziałam, że muszę go mieć i już następnego dnia wylądował on w moim koszyku podczas zakupów w Sephorze. Kosmetyki, które wtedy zakupiłam pokazywałam TUTAJ. Jeśli ciekawi Was jak się u mnie sprawdził ten puder to zapraszam do dalszego czytania :-) Jak już zdarzało mi się wspominać, marka Too Faced jak dotąd w ogóle mnie nie interesowała. Wszystko to z tego samego powodu, przez który tak właściwie ona słynie... Chodzi mi tu o słodko-infantylne opakowania. Jestem wielką fanką eleganckich opakowań, po których od razu widać, że mamy do czynienia z produktem luksusowej marki. Moje oczy cieszą więc dużo bardziej produkty takich marek jak Estee Lauder, Dior czy Guerlain, niż Too Faced czy Urban Decay. Dlaczego więc zakupiłam w końcu kosmetyk marki Too Faced? Otóż składa się na to kilka kwestii... Niedawno moja przyjaciółka nagle zaczęła się strasznie dziwić, że ja, taka maniaczka kosmetyczna, nigdy nie miałam żadnego produktu z oferty tak popularnych marek jak Too Faced czy Urban Decay. To, że ona nie miała to nic nadzwyczajnego, ale, że ja... Dla niej niezmiernie zaskakująca sprawa. Zaczęłam jej tłumaczyć, mówiąc to, co napisałam wyżej. Wytłumaczyłam i uznałam, że sprawa zakończona i dalej pozostanę szczęśliwą nieposiadaczką kosmetyków tych marek. Jednak potrzebowałam sypkiego pudru... Nadszedł moment, kiedy miałam w planach udać się następnego dnia na zakupy kosmetyczne... Przeglądając wieczorem internetową stronę Sephory próbowałam ustalić, który puder może mnie zainteresować. W pewnym momencie zobaczyłam puder marki Too Faced. Po przeczytaniu jego opisu i zapoznaniu się z opiniami na jego temat (ku mojemu zdziwieniu znajdowały się one tylko na amerykańskich kanałach na YouTube) stwierdziłam, że już nie muszę dłużej szukać. Tak oto stałam się posiadaczką pudru z serii Peach Perfect :-) Ku mojej radości opakowanie tego kosmetyku bardzo mi się spodobało. Można więc powiedzieć, że do zakupu tego produktu skłoniła mnie z jednej strony wielka chęć jego przetestowania, a z drugiej troska o przyjaciółkę, żeby nie chodziła już w takim szoku. Haha, pozdrawiam Cię P. :-* Po tym nieco dłuższym niż zwykle wstępie przejdźmy do recenzji pudru. Zacznijmy od tego co na jego temat pisze producent. "Peach Perfect wzbogacony jest odświeżającą brzoskwinią i słodką śmietanką figową, w naszej ekskluzywnej nowoczesnej formule matowego komfortu. Lekki jak piórko, uniwersalny brzoskwiniowy odcień pudru utrwalającego rozświetla skórę i pachnie jak marzenie. Utrwala podkład i tworzy jedwabistą, gładką powierzchnię dla pudru brązującego, różu i rozświetlacza, a jednocześnie pomaga pochłaniać tłuszcz i likwidować błyszczenie przez cały dzień." Kosmetyk otrzymujemy w różowym kartoniku. Natomiast puder zamknięty jest w ciężkim i solidnie wykonanym opakowaniu. To, co ogromnie mi się spodobało to dodatkowe, plastikowe zamknięcie, które zabezpiecza puder przed przypadkowym wysypaniem się. Jest to doskonałe rozwiązanie. Nieporównywalnie lepsze od tych okropnych foliowych naklejek zabezpieczających, które nie spełniają idealnie swojej funkcji i wyglądają nieestetycznie. Zaletą tego pudru, także widoczną na pierwszy rzut oka jest jego pojemność. Jest go aż 35 gramów, czyli naprawdę dużo. Zaskoczyła mnie więc jego cena, która jak na puder z oferty tego rodzaju marki oraz taką pojemność jest dość niska. Pierwsze co zwraca uwagę po otwarciu wieczka to zapach. Jest on po prostu cudowny. Czuć go podczas nakładania na twarz i potem jeszcze przez pewien czas. Dodatkowo zawsze dostanie się go trochę do ust, a jego smak jest równie znakomity. Taka bardzo słodka brzoskwinia w śmietance. Przez ten zapach i smak codzienny makijaż staje się jeszcze przyjemniejszy ;-) Sam puder jest w kolorze brzoskwiniowym. Zawsze używałam białych pudrów, więc byłam ciekawa jak spisze się ten kosmetyk w takim właśnie odcieniu. Sprawdził się rewelacyjnie. Nie wpływa on na kolor podkładu, a przez jego barwę sprawia, że cera staje się pięknie rozświetlona. Jest to puder bardzo mocno zmielony i jedwabisty w dotyku. Świetnie sprawdza się w przypadku aplikacji na mokro oraz do tak zwanego bakingu. Zawsze dość szybko zużywam sypkie pudry, bo nakładam je na mokro (przy pomocy BeautyBlendera) w całkiem sporej ilości. Dość często zdarza mi się także robić baking. To, co zauważyłam to to, że w przypadku tego pudru wystarcza mi o połowę mniejsza ilość niż zwykle. Kiedy zaczęłam używać tego pudru zrezygnowałam z bakingu. Całkowicie przerzuciłam się na pudrowanie na mokro. Używając BeautyBlendera "wciskam' puder w skórę, przez co makijaż twarzy od razu jest gotowy i nie muszę czekać do momentu zmiecenia resztek kosmetyku. Działanie tego pudru oceniam bardzo, ale to bardzo dobrze. Przepięknie wygładza on skórę. Zapewnia idealny efekt blur, czyli rozmywa cerę i sprawia, że pory stają się niewidoczne. Zawsze pudruję swoją twarz w ten sposób, że czołem zajmuję się na samym końcu. Za każdym razem przed przystąpieniem do jego pudrowania podziwiam tę różnicę w fakturze skóry. Czoło w stosunku do reszty twarzy wygląda jak pominięte podczas obróbki w Photoshopie. Kosmetyk ten świetnie nadaje się także do stosowania na obszar pod oczami. Pięknie utrwala korektor i nie sprawia, że skóra pod oczami wydaje się mocno przesuszona. Zamiast tego wygląda ona świeżo i zdrowo. Kosmetyk ten jednocześnie matuje cerę i ją subtelnie rozświetla. Dzięki temu nie otrzymujemy płaskiego matu. Bardzo mnie to cieszy, ponieważ bardzo lubię rozświetloną, zdrowo prezentująca się skórę. W moim przypadku efekt ten utrzymuje się przez cały dzień. Podkład jest utrwalony, a cera wygląda nienagannie. Idealny balans pomiędzy zmatowieniem, a efektem glow zostaje zachowany. Nie mam jakiegoś problemu z przetłuszczaniem się cery, więc nie powiem Wam ile będzie on trwał w przypadku tłustych cer. Jednak jest to produkt tak wysokiej jakości, że jestem przekonana, iż będzie odpowiedni nawet dla bardzo problematycznej cery. Puder ten używam w zestawieniu z moim ulubionym podkładem, czyli Estee Lauder Double Wear. Razem tworzą duet doskonały :-) Cena: 158 zł / 35 g Podsumowując jestem ogromnie zadowolona z zakupu tego pudru. Peach Perfect Loose Powder marki Too Faced to rewelacyjnie działający kosmetyk, zapewniający skórze perfekcyjny wygląd. Używanie go jest dodatkowo wielką przyjemnością dla zmysłów ;-) Znacie ten puder? Jak się u Was sprawdza? Macie może jakiś inny kosmetyk z serii Peach Perfect marki Too Faced?

too faced peach perfect puder opinie